Inne oblicze wojny. Jak III Rzesza grabiła Europę.

Lifestyle / 

Od zarania dziejów kradzież jest naturalnym następstwem wojny. Pnie się po wszystkich szczeblach wojskowej hierarchii. Od pojedynczych frontowych żołnierzy, aż po najważniejsze osoby, które wydają rozkazy aby zagrabić wszystko co drogocenne. Łupy wojenne zasilą skarbiec, a podbite narody wbrew własnej woli zasponsorują zniewolenie kolejnych. Wojna toczy się dla zysku.

Grabieże III Rzeszy

W czasie II wojny światowej, Hitler i jego armie wiodły prym w okradaniu całych narodów, a III Rzesza przez wielu nazywana jest największym złodziejem w dziejach świata. Jeszcze przed wybuchem konfliktu rozpoczęło się przejmowanie zawartości skarbców państw sąsiadujących z Niemcami.

W marcu 1938 roku, około 200 tysięcy niemieckich żołnierzy różnych formacji wkroczyło na terytorium Austrii dokonując aneksji. Według oficjalnych komunikatów płynących z Niemiec, agresji dokonano na prośbę rządu Austrii. Państwo przyłączono do Rzeszy i zmieniono jego nazwę – od teraz Austria miała być Marchią Wschodnią. Anschluss nie spotkał się z większym oporem ze strony świata mimo, że był jawnym pogwałceniem Traktatu Wersalskiego. Natomiast Rzesza dzięki tym działaniom wzbogaciła się o 80 ton Austriackiego kruszcu.

hitler

źródło: https://i.ytimg.com

Następnym krokiem do zasilenia niemieckiego funduszu było zajęcie Czech. 29 września 1938 roku Adolf Hitler wraz premierami Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii podpisali tzw. Układ Monachijski. Traktat pozwalał Niemcom na zajęcie Kraju Sudetów – terytorium spornego między Niemcami a Czechami, zamieszkałego przez liczną mniejszość niemiecką. Zaledwie sześć miesięcy później, 14 marca 1939 roku, Słowacja ogłosiła odłączenie się od Czech i proklamowała niepodległość przy wsparciu ze strony Rzeszy, stając się marionetkowym państwem na usługach Hitlera. Dwa dni później Czeski prezydent podpisał umowę zakładającą powstanie Protektoratu Czech i Moraw jako autonomii przyłączonej do Wielkiej Rzeszy. Jeszcze nie wybuchła wojna a Niemcy po raz kolejny wsparli swój skarbiec, tym razem do Reichsbanku trafiło 2,5 miliona dolarów, a gospodarkę zasiliły duże fabryki i zakłady zbrojeniowe.

Co ciekawe, niedługo później, wszystkie rezerwy czeskiego złota znajdujące się w Bank of England w Londynie trafiły w ręce Hitlera. Depozyt został wydany na życzenie władz Protektoratu. Do Reichsbanku trafiło kolejne 45 ton złota. Jeszcze przed zbrojnym atakiem na Polskę, Hitler właściwie w „legalny” sposób, zasilił niemiecka gospodarkę i prawie pięciokrotnie powiększył zasoby złota niezbędnego przy prowadzeniu wojny.

Gdy we wrześniu 1939 roku Wehrmacht przekraczał granicę Polski, Hitler spodziewał się kolejnych łupów, jednak polskie złoto nigdy nie trafiło w ręce Niemców. Dzięki odwadze kilku oficerów i pracowników Banku Polskiego złoto udało się ewakuować poza granicę Polski. O czym przeczytacie w kolejnym artykule.

10 maja 1940 roku gdy wojska Hitlera zaatakowały kraje Beneluksu, do otwartej walki przystąpiły wojska francuskie i brytyjskie. Rozpoczęła się kampania francuska. Holandia upadła po 4 dniach walk, Belgia po 18, Luksemburg został natomiast przejęty przez Wehrmacht bez oddania jednego strzału. W następstwie tych 18 dni walk, do skarbca Banku Rzeszy wpłynęło ponad 300 ton złota, a armia Hitlera poruszała się w głąb Francji.

przemarsz-wojsk-3-rzeszy

źródło: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com

Gdy oczywistym stało się, że alianci nie zdołają powstrzymać oddziałów Wehrmachtu we Francji, przed rządem Polski i Belgii pojawił się duży problem. Belgom udało się ewakuować część złota do Francji w której spoczywał już Polski skarb. Zdecydowano się więc na ewakuację obu depozytów – majątki trafiły do Afryki i zostały złożone w miejscowości Kayes, na terenie dzisiejszego Mali.

Po upadku Francji, powołano proniemiecki rząd Vichy, który objął swym zasięgiem część Francji, ale również tereny byłych kolonii francuskich, w tym miejscowość Kayes. Niemcy zaczęli się upominać o polskie i belgijskie skarby. Francuzi postanowili wydać im Belgijski majątek, pozostawiając Polskie złoto w depozycie.

Złoto Mussoliniego

Kilka lat przed wybuchem wojny, Benito Mussolini zapragnął uczynić z Włoch mocarstwo. Od początku prowadził roszczeniową politykę wobec sąsiednich państw i próbował w pełni podporządkować sobie Albanię, uzależniając ją ekonomiczne i gospodarczo od Italii. Ostatecznie wojska włoskie wkroczyły do Albanii 7 kwietnia 1939 roku, tworząc z tego Bałkańskiego kraju protektorat Włoch z nowym, pro włoskim władcą i rządem.

Kolejnym celem Duce stała się Grecja, państwo o niewielkim potencjale militarnym i ekonomicznym. Atak nastąpił 28 października 1940 roku, a Mussolini spodziewał się łatwego zwycięstwa. Ostatecznie wojna z wspieraną przez Brytyjczyków Grecją sprawiła duże problemy. Hitler widząc niepowodzenia włoskiej armii i zwiększenie brytyjskiej aktywności na Bałkanach zdecydował się wspomóc Mussoliniego.

Na drodze Hitlera do Grecji stanęła jednak Jugosławia, która nie zgodziła się na przemarsz wojsk niemieckich przez swoje terytorium, co w rezultacie doprowadziło do niemieckiego ataku również na ten kraj. Niemiecka ofensywa trwała zaledwie 17 dni i zakończyła się porażką Grecji i Jugosławii. Następstwem tych działań było przejęcie przez Reichsbank 11 ton złota. Ponadto w ręce Niemców trafiły bezcenne Greckie dzieła sztuki i zabytki architektury. Teoretycznie Hitler odniósł kolejny sukces, 11 ton złota w zamian za łatwe zwycięstwo to stosunkowo dużo. Szybko okazało się jednak, że okupacja tych dwóch państw jest bardzo kosztowna. Powstał tam bardzo silny, prężnie działający ruch oporu, który wiązał walką liczne siły niemieckie w regionie.

nazisici-na-akropolu

źródło: http://www.euractiv.com

Dwa lata później podobny los jak Greków spotkał samych Włochów. W obliczu klęsk na frontach Afryki Północnej i spodziewanej inwazji Aliantów na półwysep apeniński, postanowiono odsunąć Mussoliniego od władzy. Nowo powołany włoski rząd obiecywał pełne wsparcie Hitlerowi, jednocześnie prowadził potajemne pertraktacje z aliantami przyjmując warunki kapitulacji – armia włoska miała oddać w ręce aliantów flotę oraz bazy wojskowe.

3 września rozpoczęła się operacja Baytown (lądowanie Brytyjskiej 8. armii we Włoszech), niemieckie dowództwo było zaniepokojone bierną postawą Włochów i dzień przed planowaną główną inwazją aliantów na Italie, wydało rozkaz o rozbrojeniu Włoskiej armii i zajęciu kraju. Następnego dnia rozpoczęła się długa i krwawa bitwa o półwysep, Niemcy jednak już przed wybuchem walk zdążyli jednak wzbogacić się o 100 ton złota. W obliczu klęsk na froncie wschodnim był to duży łup dla Hitlera. Co ciekawe większość włoskich depozytów znajdowała się w Szwajcarii, która formalnie będąc neutralnym państwem zgodziła się wydać włoski skarb.

Szwajcaria przez niemal całą wojnę stanowiła dla Hitlera handlowe okno na świat. Za pośrednictwem Szwajcarów rabowane złoto i kosztowności zamieniane były min. na surowce niezbędne przy prowadzeniu wojny. Utalentowani bankierzy ze Szwajcarii nie byli jedynymi cichymi sojusznikami III Rzeszy, również z pozoru neutralna Hiszpania generała Franco prowadziła wymianę handlową z niemcami. Dużym wsparciem dla Rzeszy okazała się także Argentyna, która po zakończeniu działań wojennych stała się enklawą dla wielu nazistów uciekających z Europy.

niemieckie-zloto

źródło: http://img.dunyanews.tv

Cywilne ofiary

Choć podbijając większość państw Europy, Niemcy zdobywali oszałamiające wręcz ilości złota i pieniędzy niezbędnych do prowadzenia wojny, te nie były ich jedynymi źródłem dochodów. Choć nie możliwe jest dokładne oszacowanie, ile III Rzesza zarobiła okradając ofiary holokaustu, a także jeńców wojennych i zwykłych obywateli.

Pewnym jest, że depozyt SS, jednostki sprawującej władzę nad obozami koncentracyjnymi, w momencie jego odnalezienia wynosił ponad 40 ton. Znajdowały się w nim wyrwane złote zęby, obrączki a także złota biżuteria, kolczyki, pierścionki, bransoletki. Część zrabowanego mienia, była przetopiona na sztaby. Jeszcze długo po wojnie prowadzono ekspertyzy ujawniające domieszki związków chemicznych w złocie. Związki te mogły pochodzić tylko ze złotych zębów.

aushwitz-obraczki

źródło: http://cdn.history.com

Alianci na tropie

Alianci rozpoczęli masowe poszukiwania dzieł sztuki, złota, kamieni szlachetnych i innych przedmiotów skradzionych przez Nazistów w czasie drugiej wojny światowej jeszcze przed jej zakończeniem. W 1945 roku, gdy losy III Rzeszy były już przesądzone, za alianckimi żołnierzami podążały jednostki odpowiedzialne za odzyskiwanie, katalogowanie i zabezpieczanie odnalezionych skarbów. Oddziały odpowiedzialne za odzyskiwanie dzieł sztuki i kultury składały się, w większości, z wykształconych w tych kierunkach specjalistów – cywili, były zabezpieczane przez jednostki żandarmerii bądź też zwykłe jednostki wojskowe.

Front przeniósł się na niemieckie ziemie, a tam na poszukiwaczy czekały zagrożenia w postaci pozostawionych ładunków wybuchowych, czy też niewielkich oddziałów, którym udało się uniknąć konfrontacji z wojskami sprzymierzonych. Na dużą część skarbu natrafiły Amerykańskie oddziały 6 kwietnia 1945 roku w kopalni soli, nieopodal miejscowości Merkels w Niemczech. Znaleziono tam około 400 obrazów, w tym dzieła Rembrandta i Michała Anioła a także ponad 8000 sztabek złota i ponad tysiąc worków złotych monet. W kopalni odnaleziono jeszcze 1214 skrzyń z innymi dziełami sztuki. Szacuje się, że w kopalni odnaleziono łącznie ok 250 ton złota w postaci sztab, biżuterii i obrączek.

niemcy-skarby

źródło: https://historyarchive.files.wordpress.com

Skarb odnaleziony w kopalni został ewakuowany przez amerykanów w przeciągu 4 dni. Szybkie tempo działań było spowodowane, tym że tereny, na których znajdowała się kopalnia miała się znaleźć w rosyjskiej strefie okupacyjnej.

Ciekawe jest odkrycie dokonane przez żołnierzy amerykańskiej 10 Dywizji opancerzonej. W czerwcu 1945 roku w sąsiedztwie miejscowości Krün natrafili oni na skrzynie ze złotem. Dowodzący oddziałem sierżant powiadomił o odkryciu sztab dywizji. Jednak zamiast oczekiwanych oddziałów odpowiedzialnych za zabezpieczenie skarbów, na miejsce przybyli agenci OSS – amerykańskiego wywiadu wojskowego odpowiadającego za akcje propagandowe i dywersyjne w czasie II wojny światowej. Agenci nadzorowali załadunek skarbu na ciężarówki, zabezpieczyli ślady, spisali raport, wsiedli do pojazdów i… ślad po nich zaginął.

wojna-skarby

źródło: http://al-mi-al.si

Do sierżanta Singletona dotarła nawet depesza z Frankfurtu (miasto pełniło rolę skarbca i depozytu dla odnalezionych dóbr) potwierdzająca przyjęcie złota, sierżant jednak długo nie cieszył się z wykonanego zadania. Szybko ruszył szereg śledztw, ponieważ do Frankfurtu nie trafiła wtedy większa część złota. Oficjalne śledztwa nie wykazały winnych, brakuję również dowodów potwierdzających prawdziwość tej historii, a rząd USA do dzisiaj milczy w tej sprawie.

Choć sprawą zawłaszczonego przez III Rzeszę mienia zajmowano się jeszcze wiele lat po wojnie, nie możliwe jest do oszacowania, ile złota, pieniędzy a także dzieł sztuki zostało zrabowanych. Duża część odnalezionego przez aliantów skarbu zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Sami naziści zabezpieczyli i przetransferowali do bezpiecznych kont na terenie całego świata miliony ówczesnych dolarów. Wiele ze skarbów wciąż czeka na odnalezienie spoczywając w piwnicach i podziemnych tunelach.

Autor: Maciej Drewniak

Od dzieciństwa związany z Częstochową. Opuścił ją tylko na czas studiów w Jeleniej Górze i Wrocławiu. Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania historyk. Jego pasją jest II Wojna Światowa i góry, o obu potrafi opowiadać godzinami.

Inne wpisy z tej kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Zimowe nakrycia głowy

Moda / 

Wraz z nadejściem mrozów, nieodzowną częścią męskiej garderoby staje się nakrycie głowy. Choć już dawno temu obalono mit mówiący o tym, że najwięcej ciepła tracimy przez skórę głowy, prawdą pozostaje fakt, że skóra w tym miejscu jest bardzo wrażliwa na wahania temperatur, a przy mrozach towarzyszy nam uczucie dyskomfortu. Dobranie odpowiedniego nakrycia gwarantuje nam nie tylko dobre samopoczucie w niskich temperaturach, ale stanowi również istotny element naszej stylizacji. Wśród zimowych nakryć głowy mamy do wyboru zarówno casualowe jak i eleganckie modele, które zadowolą zwolenników obu tych stylów.

Nieformalne nakrycia głowy

Driving cap  

Bliska kuzynka innego modelu zwanego newsboy cap, upodobana przede wszystkich przez celebrytów takich jak David Beckham czy Collin Farrell i z chęcią noszona w latach 90. Idealnie dopasowana powinna układać się na głowie niczym czapka bejsbolowa — w żadnym przypadku nie powinna zaś być zbyt luźna, dotykać linii Twoich uszu czy przekręcać się na którąś ze stron.

driving-cap

źródło: mensfashionmagazine.com

Model ten pasuje Panom z drobną głową. Idealna driving cap powinna być wykonana  z materiałów takich jak bawełna, tweed czy wełniana flanela. To nakrycie głowy świetnie sprawdzi się w stylizacjach nieformalnych — driving cap nie pasuje jako do eleganckiego garnituru.

Cyklistówka (kaszkiet)

Klasyczna cyklistówka zwana również angielką, kolarką lub określana mianem newsboy składa się z ośmiu kwaterek zwieńczonych guzikiem. W wersji zimowej spotykane są również modele z nausznikami chowanymi do środka czy też wywijanymi do góry.

flat-caps-for-men

źródło: mensfashionmagazine.com

Angielka jest nieco większa niż driving cap i w przeciwieństwie do niej dobrze sprawdzi się w stylizacjach semi-formalnych — zdecydowanie lepiej prezentuje się jednak w połączeniu z casualowymi ubraniami, nadając im łobuzerskiego wdzięku.

Beanie

Czapka dzianinowa wywodząca się z kultury robotniczej, wznosząca się na fali popularności już od kilku dekad. Początkowo służyła jedynie pracownikom fizycznym, z czasem zdobyła popularność wśród szerszych kręgów społecznych stając się niekwestionowaną królową ulicznego stylu.

Wybierając tę czapkę tak, jak w przypadku reszty garderoby warto zwrócić uwagę, aby beanie była wykonana z dobrej jakości materiałów takich jak kaszmir czy wełna merynosowa.

beanie

źródło: pinimg.com

Czapka będzie dobrze współgrać w stylizacjach z parką czy klasyczną ramoneską, jednak należy pamiętać, że sprawdzi się właściwie tylko i wyłącznie w stylizacjach nieformalnych. W przypadku zestawu całkowicie sportowego możemy zaszaleć z kolorystyką czy innymi wizualnie widocznymi elementami stroju jak na przykład logo. Na co dzień jednak bezpieczniej wybierać modele w stonowanej, jednolitej kolorystyce.

Pilotka

Nakrycie głowy inspirowane czapkami pilotów, które zostały stworzone do ochrony przed mrozem. Posiada długie nauszniki, opuszczany krótki daszek oraz  rozbudowaną dolną część ze spinanymi pod szyją płatami, dzięki czemu świetnie zabezpiecza skroń, szyję i uszy przed niskimi temperaturami.

źródło: tchibo-content.de

źródło: tchibo-content.de

Wykonana z naturalnej koziej skóry z podszewką ułatwiającą wentylację powietrza, dedykowana jest w szczególności motocyklistom i pilotom. Klasycznym dopełnieniem tej stylizacji są gogle.

Formalne nakrycia głowy

Uszanka

Ekstremalnie ciepła, skórzana czapka, wyglądem zbliżona do swojej poprzedniczki — jej charakterystycznym elementem są podszyte kożuszkiem opuszczane na uszy klapy. W Polsce kojarzona jest przede wszystkim ze strojem naszych wschodnich sąsiadów, choć ubiór ten występuje również na innych kontynentach, w krajach cechujących się srogimi zimami takimi jak Chiny czy Kanada. W niektórych państwach stanowi również element zimowego stroju służb mundurowych.

uszanka

Dobra uszanka wykonana jest ze skóry (np. lisiej czy króliczej) i sprawdza się w formalnych stylizacjach np. z eleganckim płaszczem. Więcej o czapce uszance, możecie poczytać na stronie Milerszyje.pl 

Dyplomatka

Dyplomatka cechuje się klasycznym krojem nieco przypominającym kapelusz oraz tak jak on nie zakrywa uszu — pomimo tego uważana jest za jedno z cieplejszych nakryć głowy. Wykonana jest z naturalnego futra i doskonale wpisuje się w eleganckie stylizacje.

Homburg

Model kapelusza wywodzący się z czasów Edwarda VII, który przywiózł to nakrycie głowy do Anglii. Współczesne modele posiadają inne proporcje niż ich pierwowzór i są bardziej oszczędne w formie. Homburg  jest wyższy i bardziej sztywny niż klasyczna fedora, a jego rondo skierowane jest do góry.

homburg

źródło: menswearstyle.co.uk

Kapelusz  może być wykonany z filcu, króliczego włosa czy owczej wełny. Posiada również grogramową wstążkę oraz szczupłe rondo. Pasuje do formalnych stylizacji, dobrze komponując się z garniturem czy smokingiem.

Fedora

Obecnie najpopularniejszy model kapelusza, posiadający wiele odmian. W klasycznej wersji posiada wgłębienie w główce oraz szerokie rondo, z przodu skierowane ku górze, a z tyłu ku dołowi. Fedora często wytwarzana jest z filcu i doskonale łączy się zarówno z formalnymi jak i casualowymi stylizacjami.

fedora2

źródło: menswearstyle.co.uk

Jedną z odmian fedory jest model zwany trilby, który posiada mniejsze rondo  oraz mocniejsze wywinięcie. Kojarzony jest przede wszystkim z wyścigami konnymi, a swoją szczytową popularność przeżywał w latach 60-tych XX wieku.

Trilby tradycyjnie wykonany jest z króliczego włosa, choć wytwarza się go również z innych materiałów takich jak tweed, słoma czy wełna. Ten model sprawdzi się w stylu smart casualowym w połączeniu z płaszczem czy tweedową marynarką w angielskim stylu.

fedora

źródło: menfashionhub.com

A jakiego nakrycia głowy Wy używacie zimą?


Autor: Alicja Szwarczyńska

portfel

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Jaki płaszcz na zimę

Moda / 

Czy nadejście krótkich, grudniowych dni musi raz na zawsze oznaczać pożegnanie się z elegancją i wskoczenie w puchową, bezkształtną kurtkę, która szybko pozbawi Cię statusu gentlemana? Oczywiście, że nie — pod warunkiem że poświęcisz trochę czasu (i pieniędzy) na wybór dobrze skrojonego, zimowego płaszcza. Dziś podpowiemy Ci na co zwrócić uwagę przy wyborze tej części garderoby.

Skład płaszcza zimowego

Choć często kierujemy się jedynie wyglądem odzieży wierzchniej, w przypadku zimowego płaszcza najważniejszy jest materiał, z którego został on wykonany w tym wypadku powinniśmy szukać w jego składzie przede wszystkim wełny, która znana jest ze swoich znakomitych właściwości izolacyjnych i znajduje szerokie zastosowanie w przemyśle tekstylnym. Domieszki innych materiałów są dopuszczalne, a ich zadaniem jest osłabienie gryzących właściwości wełny — musimy jednak zwrócić uwagę, żeby zawartość takich dodatków nie przekraczała 10-20% całościowego składu. Rodzaj wełny, z której został wykonany płaszcz również nie pozostaje bez znaczenia — przed zakupem warto sprawdzić czy płaszcz nie będzie się za bardzo gniótł.

Ze względu na dużą różnorodność wełny, mamy do wyboru jej kilka rodzajów – najlepszym i najdelikatniejszym materiałem jest wełna owiec merynos, która dodatkowo dzięki świetnym właściwościom termicznym jest dobrym wyborem na zimę. Decydując się na płaszcz możemy również rozważyć wełnę jagnięcą, wielbłądzią czy alpakę. Cenionymi materiałami, które często występują jako domieszki są na przykład kaszmir, moher czy angora, choć spotkamy się tu również z bawełną, tweedem czy flauszem. Jakość materiału często możemy ocenić już na pierwszy rzut oka, dlatego warto zainwestować w płaszcz z porządnego, niemechacącego się materiału, który będzie służył nam wiele sezonów.

plaszcze-vintage

fot. notey.com

Płaszcz o odpowiednim krój i rozmiarze

Wybierając płaszcz na jesień czy zimę, pamiętajmy, żeby przymierzać go na sweter czy marynarkę. Warto również wyciągnąć ręce do góry i w bok, żeby upewnić się, że ubranie dobrze leży w ramionach.  Te parametry wiążą się również z odpowiednią długością rękawów, które przy prostej postawie i opuszczonych rękach powinny sięgać około centymetra za nasz nadgarstek. Dobry, zimowy płaszcz powinien również charakteryzować się kołnierzem z fasonem notch lapel, a więc mieć wyłogi skierowane w dół tak, żeby można go było postawić podczas wietrznych dni.

fot. shein.com

fot. shein.com

Jeżeli wybieramy krótki płaszcz, powinniśmy zwrócić uwagę czy kiedy się pochylimy płaszcz nie odsłoni nam pleców. Krótkie płaszcze polecane są przede wszystkim dla Panów z brzuszkiem — urozmaicona kieszeniami i pagonami górna część płaszcza z powodzeniem odwróci uwagę od zbędnych kilogramów w okolicy pasa. W przypadku zakupu dłuższego modelu, wybierajmy płaszcz nie dłuższy niż do połowy uda — w przeciwnym razie nasza sylwetka będzie wydawać się optycznie krótsza.

Mężczyźni z klasyczną sylwetką (tzw. odwróconego trójkąta) mogą wybierać właściwie każdy krój. Jeżeli jednak nasze proporcje odbiegają nieco od powszechnie przyjętego ideału, przy wyborze płaszcza warto kierować się kilkoma zasadami. Bardzo szczupli mężczyźni powinni wybierać te mniej dopasowane, za to z dużą ilością kieszeni i wzorzystym materiałem. Wąskie ramiona można powiększyć optycznie za pomocą wszywanych poduszek. Dobrze sprawdzi się tu również płaszcz z pagonami. Jeżeli naszym problemem jest z kolei nadmiar kilogramów, powinniśmy zainteresować się  krótkimi modelami lub tymi, które przewiązuje się w pasie — takie jak na przykład trencze czy polo coat.

fot. ivy-style.com

fot. ivy-style.com

Oprócz płaszczy jednorzędowych mamy do wyboru również modele dwurzędowe — przyjęło się uważać, że powiększają one optycznie sylwetkę i sprawiają, że ramiona wydają się szersze. Wśród płaszczy dwurzędowych znajdziemy zarówno modele formalne, takie jak na przykład dyplomatkę, czy też bardziej swobodne, a więc bosmankę (ang. pea coat) czy też płaszcze wojskowe.

Fason płaszcza

W tym temacie możemy zaszaleć, ponieważ do wyboru mamy naprawdę sporo różnych fasonów. W okresie jesienno- zimowym najlepiej sprawdzą się modele wykonane z grubszego materiału — dyplomatka (ang. Chesterfield coat), płaszcz ulsterski (ang. Ulster coat), płaszcz wojskowy (ang. Military coat), budrysówka czy bosmanka.

Dyplomatka

To klasyczny krój jednorzędowego płaszcza, mniej więcej do kolan, choć współczesne wariacje dopuszczają również modele dwurzędowe o innej długości. Zgodnie ze swoim przeznaczeniem i arystokratycznym rodowodem,  dyplomatka — czyli inaczej Chesterfield coat —nadaje się idealnie na oficjalne uroczystości. Jest to świetny wybór na okrycie wierzchnie do smokingu.

dyplomatka-plaszcz

fot. mens-fashion.blog.jp

Płaszcz ulsterski

Tradycyjnie wykonany z tweedu, a wywodzi się z irlandzkiego rejonu Ulster. Ten luźny, dwurzędowy płaszcz charakteryzuje się szerokimi klapami, dużym kołnierzem oraz nakładanymi kieszeniami z patkami, wywijanymi mankietami i poprzecznym pasem na plecach zwanym dragonem.  Ze względu na swój swobodny krój oraz materiał, z którego jest wykonany, płaszcz ten nadaje się na mniej formalne okazje i stanowi doskonałe uzupełnienie casualowej stylizacji.

ulsterski-plaszcz

Płaszcz wojskowy

Swoimi korzeniami sięga czasów wojen napoleońskich, a ponieważ został stworzony z myślą o siarczystych mrozach, które ówcześnie panowały w Europie, doskonale nadaje się do warunków atmosferycznych panujących zimą. Jest to model mniej formalny —  dobrze komponuje się ze zwyczajnym, dziennym garniturem.

plaszcz-wojskowy

fot. pinterest.com

Budrysówka

Została wymyślona przez Anglików z końcem XIX wieku z inicjatywy Królewskiej Marynarki Wojennej. Jej pierwotnym przeznaczeniem była ochrona pracowników narażonych na wymagające warunki atmosferyczne, które panowały na otwartym morzu. W nowoczesnej interpretacji budrysówka to dwurzędowy, wełniany płaszcz z otwartymi klapami, kapturem i (często drewnianymi) guzikami. Ten model płaszcza dobrze współgra z różnymi stylizacjami, jednak zdecydowanie nie zalicza się do okrycia wieczorowego.

budysowka-plaszcz

fot. Lorrys.fr

Bosmanka (inaczej Pea Coat)

Krótki model płaszcza dwurzędowego, który swoim wyglądem przypomina kurtkę i przez niektórych jest tak właśnie klasyfikowany. Ze względu na swoje pierwotne pochodzenie czasem nazywa się go także kurtką marynarską. Pierwsze wzmianki o tym płaszczu pochodzą z XIX wieku, jednak sławę zyskał w późniejszym okresie dzięki marynarzom z jednostek US Navy. Klasycznie bosmanka występowała w dwóch kolorach — czarnym i granatowym. Charakterystyczne dla tego modelu są dwa rzędy guzików (drewnianych lub metalowych), pionowe lub ukośne kieszenie oraz szerokie wyłogi.

bosmanka-plaszcz

fot. henrilloyd.com

Kolor płaszcza

Dobrze dobrany płaszcz charakteryzuje się nie tylko odpowiednim rozmiarem czy krojem, ale i kolorem. Przy wyborze odpowiedniego modelu warto kierować się zasadą umiaru, a więc stawiać na stonowaną kolorystykę — czerń, szarość, beż, granat czy zieleń. W zależności od naszej karnacji i koloru włosów, wybrany model powinien korespondować z naszym typem urody — mężczyźni o ciemnej karnacji i włosach dobrze wyglądają w ciemnych kolorach, blondyni polubią się zaś z jasnymi kolorami płaszczy — jasno szarym, beżowym czy brązowym.

plaszcz-jasny

fot. pinterest.com

Kolejnym czynnikiem decydującym o wyborze koloru płaszcza jest okazja, na którą ma się nadać. Ciemne kolory dobrze sprawdzają się podczas oficjalnych i biznesowych uroczystości. Gładkie materiały są odbierane jako bardziej oficjalne niż te wzorzyste, dlatego jeżeli chcemy postawić na odważniejsze kolory, warto zarezerwować je na nieformalne spotkania. Kolor płaszcza powinien również współgrać z garniturem, dlatego bezpiecznie jest tworzyć kompozycje monochromatyczne,  w których płaszcz jest nieco ciemniejszy niż pozostałe części garderoby.

plaszcz-ciemny

fot. pinterest.com

A jakie są Waszymi zdaniem najistotniejsze parametry przy wyborze idealnego płaszcza?

 

Autor: Alicja Szwarczyńska

portfel

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep Miler - męski sklep
Top