BMW R60/5 – klasyka dwóch kółek dla gentlemana

Hobby, Motoryzacja / 

Dzisiaj przedstawię Państwu trochę inną stronę motoryzacji na Gentleman’s Choice. Dwukołową odmianę motopasji. Mowa oczywiście o motocyklu i to nie byle jakim. Zaczynamy od razu z górnej półki, od BMW. Jeśli ktoś jest nieświadomy faktu, że BMW to również firma produkująca motocykle, może się poczuć lekko zaskoczony dzisiejszym artykułem. Na pierwszy ogień wybrałem model ze znalezionego katalogu marki wprost z 1970 roku – siermiężną, stalową i klasyczną konstrukcję praktycznie bez grama plastiku i kompozytów.

Posiadaczy motocykli ze “śmigłem” na baku, zwłaszcza tych zabytkowych, często określa się jako “nudnych” motocyklistów. Utarła się opinia, że tymi jednośladami jeżdżą starsi, mało rozrywkowi i poukładani mężczyźni. Jest w niej trochę prawdy, patrząc na osoby które kupują modele BMW Motorrad z XX wieku, jednak abstrahując od wieku owych Panów, są to gentlemani z krwi i kości. Zupełnie odwrotnie niż w przypadku samochodów BMW, gdzie stereotyp właściciela jest skrajnie odmienny. Motocykle BMW XX wieku emanują z siebie bowiem pewną dozą nostalgii i dojrzałości, dlatego tak dobrze pasuje do nich wizja starszego, dojrzałego jegomościa za kierownicą.

Na motocykl, jak wiadomo, jedynym słusznym nakryciem głowy jest kask, natomiast gdy już z niego zsiądziemy…

Kaszkiet to zdecydowanie najbardziej uniwersalne nakrycie głowy jakie oferuje klasyczna męska elegancja! Świetnie łączy się zarówno z dżinsami jak i garniturem dzięki czemu można nosić go praktycznie wszędzie! Detronizuje kompromitujące połączenie wełnianej czapki i garnituru oraz świetnie zastępuje kapelusz, który dzisiaj nie każdy chce nosić. Kaszkiety, które dla Was przygotowało Miler Spirits&Style, są całkowicie wyjątkowe i jestem przekonany, że szybko stracicie dla nich głowę. Ale najpierw warto się dowiedzieć o co tu w ogóle chodzi – klik

Pssss… kaszkiet idealnie mieści się do każdego motocyklowego schowka, które jak wiadomo do dużych nie należą. Dzięki temu możemy zawsze mieć do pod ręką…

121

Co więc powoduje wspomnianą dozę dojrzałości i racjonalności w BMW R60/5 z lat 70? To jego konstrukcja. BMW korzysta z, niespotykanego w motocyklach (ale znanego np. ze słynnego Subaru Impreza), silnika o przeciwległych cylindrach – bokser. W R60/5 zastosowano właśnie 2 cylindrowy silnik tego typu, pracujący w cyklu 4 suwów, klasycznie chłodzony powietrzem, o pojemności 599 cm3. Takie rozwiązania pozwoliły uzyskać moc 40 KM, które dziś na nikim nie robią wrażenia, jednak niezwykłość tego silnika można odczuć również w charakterystyce jego pracy i dźwięku, który ciężko opisać słowami.

Jednak nie tylko pod względem silnika BMW wyróżnia się na tle konkurencji. Kolejną charakterystyczną cechą produktów motocyklowego oddziału marki z Bawarii jest przeniesienie napędu, realizowane poprzez wał kardana. Rozwiązanie wręcz genialne – proste, praktycznie bezobsługowe i o wiele bardziej wytrzymałe niż klasyczny łańcuch i zębatki. Dlaczego więc każdy motocykl na świecie nie korzysta z tego rozwiązania? Odpowiedź jest prosta – jest ono droższe w wykonaniu niż klasyczne rozwiązanie łańcuchowe oraz przez swoją bezobsługowość i trwałość nie przynosi producentowi zysków podczas serwisu eksploatacyjnego motocykla.

R60 wyposażono w czteroprzełożeniową skrzynię biegów. Właściciele tego motocykla często wskazywali na głośną pracę tego mechanizmu, jednak nie jest to jego wada. Ten typ po prostu tak ma. Charakterystyczny dźwięk zmiany biegów w R60 dodaje kolejnego smaczku podróżowaniu tym jednośladem. Za zatrzymywanie motocykla odpowiadają dwa hamulce bębnowe – typowe rozwiązanie z tamtych lat, które dziś nie powala swoją skutecznością. W zawieszeniu BMW zastosowało sprawdzone rozwiązania, klasyczny teleskop z tłumieniem olejowym z przodu, a o prowadzenie tylnego koła dba wahacz, wsparty dwoma elementami resorująco-tłumiącymi.

Stylistyka R60 wpisuje się idealnie w kanon klasycznych motocykli z lat 70. Charakteru nadają jej smaczki w postaci szprychowych kół czy chromowanych elementów. Klasyczną bryłę uzupełnia zbiornik paliwa, o kształcie i malowaniu typowym dla motocykli BMW. Ważnym elementem stylistycznym tego motocykla jest również… silnik. Wypełnia on w elegancki sposób środek ramy motocykla i nadaje mu spójność, oraz poprzez wystające na boki cylindry optycznie go poszerza i sprawia bardziej masywnym.

Po przejażdżce (pamiętajcie, nigdy przed!) warto zatracić się w smaku wyjątkowej whisky…

Niezwykły alkohol wymaga jednak odpowiedniej oprawy, gdy jest już poza butelką. Miler Spirits&Style stworzyło limitowaną serię ręcznie wydmuchiwanych kieliszków, o niespotykanej jakości. Kieliszki są owocem długoletniego doświadczenia w profesjonalnym degustowaniu whisky i miłości do tego szlachetnego trunku – łączą one piękno i walory praktyczne które pozwolą nam jeszcze lepiej zatracić się w złożoności tego bursztynowego alkoholu. Po więcej szczegółowych informacji zapraszamy tutaj.

1200x500kieliszkipopr

BMW R60/5 odznaczało się wysoką trwałością, którą zawdzięcza jakości materiałów i wykonania, dlatego chętnie używane było przez służby mundurowe Europy Zachodniej. Motocykl był produkowany w latach 1969 – 1973. Przez 4 lata produkcji z taśmy zjechało 22 721 sztuk R60/5, a do dziś zachowała się jedynie niewielka część egzemplarzy.

Jeśli ktoś szuka eleganckiego i niesztampowego motocykla to R60/5 jest idealną propozycją. Kunszt i jakość inżynierów BMW w połączeniu z nietypowymi dla konkurencji, ale sprawdzonymi przez Bawarczyków rozwiązaniami, dały niepodrabialne połączenie z niezwykłym charakterem, stylem i ponadczasową elegancją. W skrócie – BMW stworzyło propozycję wręcz idealnego motocykla dla współczesnego, dostojnego gentlemana niezależnie od jego wieku.

Autor: Adrian Walkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

PGA – poznańskie święto graczy

Hobby, Lifestyle, Technologia / 

Gry komputerowe w ciągu dekady przeszły ogromną transformację. To, co kiedyś uważano za niezbyt wymagającą rozrywkę i marnowanie czasu, dzisiaj świeci triumfy i przyciąga coraz więcej fanów, i to nie tylko tych najmłodszych. Nikogo już nie dziwi widok dorosłego mężczyzny z padem w ręku, który spędza kilka godzin wpatrzony w ekran. Zresztą bardzo często w gry grają też Panie i to nie tylko po to, by dotrzymać towarzystwa swemu partnerowi, ale również dlatego, że ta forma rozrywki sprawia im autentyczną frajdę. Ale gry elektroniczne to nie tylko zabawa, lecz też wielkie pieniądze –  zarówno dla producentów jak i profesjonalnych graczy. Tak, godziny spędzone przed komputerem mogą przełożyć się na realne pieniądze. I to nie małe! Nagrody w międzynarodowych konkursach to setki tysięcy, a nawet miliony dolarów. Dlatego nie ma co się dziwić, że targi branży gier wideo przyciągają rzesze wystawców i zwiedzających. Jednymi z największych wydarzeń tego typu w Polsce jest Poznań Game Arena.

Poznań – trzydniowa stolica gamingu

Od 16 do 18 października na Poznańskich Międzynarodowych Targach odbywała się dziesiąta edycja PGA. Z roku na rok zwiększa się liczba odwiedzających to wydarzenie i od kilku edycji targów, bilety trzeba rezerwować z wyprzedzeniem. W tym roku, Poznań Game Arena odwiedziło ponad 66 tysięcy osób oraz przyznano 850 akredytacji prasowych, jedna z nich trafiła do redakcji Gentleman’s Choice.

Pierwszy dzień przeznaczony był dla prasy oraz uczestników, którzy wykupili Vipowską wejściówkę, i była to jedyna okazja, kiedy było można spokojnie obejrzeć wszystkie stoiska, a nawet po krótkim oczekiwaniu samemu przetestować wystawione urządzenia i gry. W kolejne dni targi były oblężone przez uczestników, przez co czas spędzony na stanowiskach był mocno ograniczony. Jednak nie zrażało to oddanych fanów i czekali oni w olbrzymich kolejkach, by chociaż przez chwilę zagrać na konsoli, albo przetestować nową myszkę. Wiek zwiedzających był bardzo zróżnicowany – można było spotkać zarówno młodzież jak i ludzi w średnim wieku. Wśród tłumu mocno wyróżniali się cosplayerzy – uczestnicy przebrani za swoje ulubione postacie z gier. Z resztą jedną z atrakcji targów był konkurs na najlepsze przebranie, który odbywał się w ostatni dzień.

Trzeba przyznać, że organizatorzy zadbali by każdy odwiedzający znalazł coś ciekawego dla siebie, oprócz stoisk ze sprzętem przeznaczonym typowo dla graczy, mogliśmy obejrzeć profesjonalny sprzętu audio, najnowsze kamery GoPro czy gadżety skierowane dla fanów elektronicznej rozrywki. Przestrzeń wystawiennicza nie była bardzo duża, ale chociaż pobieżne obejrzenie wszystkiego co miało do zaoferowania PGA wymagało kilku godzin, a jeżeli sami chcieliśmy sprawdzić każdą nowinkę to jeden dzień zdecydowanie nie wystarczał.

Gry –  główny punkt programu

Gry i sprzęt do nich przeznaczony to wiodący temat tych targów. Do dyspozycji zwiedzających oddano aż 800 stanowisk przeznaczonych do gamingu, były to zarówno komputery wyposażone w najmocniejsze dostępne komponenty jak i niemal wszystkie dostępne na rynku konsole. Gracze mogli przetestować najciekawsze tytuły jakie znajdują się obecnie w sprzedaży m. in: Wiedźmin 3: Dziki Gon, Forza 6, Fifa 16 czy Metal Gear Solid V: Phantom Pain. 

Oprócz możliwości zagrania w najnowsze produkcje, na PGA odbywało się wiele zawodów w gry, które od lat święcą triumfy jako najlepsze pozycje e-sportowe. Zarówno amatorzy jak i profesjonalne drużyny brały udział w internetowych potyczkach w League of Legends, World of Tanks czy Counters Strike: Go.

Obok wielkich tytułów, na targach pojawiły się też gry tworzone przez niewielkie studia deweloperskie. Większe i mniejsze produkcje, które oferują raczej szybką rozrywkę, niż wielogodzinne sesje przed komputerem, w ostatnich latach zdobywają coraz większą popularność. Małe studia niejednokrotnie zaskakiwały nas swoją pomysłowością i nieszablonowym podejściem do tematu gier. Mieliśmy okazje wcielić się w drwala w Timber Man, piłkarza w nawiązującym do klasycznych gier z NES’a  Kopanito: All-Stars Soccer czy w galaktycznego kuriera w Bliżej Gwiazd.

Najnowsze tytuły zachwyciły nas grafiką, realizmem i dopracowanymi detalami. Forza 16 czy Far Cry  4 to tytuły, którym przyjrzymy się bliżej podczas długich zimowych wieczorów. Jednak to własnie gry Indie, są najciekawszą propozycją, na którą zdecydowanie warto zwrócić uwagę. Te małe aplikacje oferują szybką i przyjemną rozgrywkę, a przy tym zazwyczaj są dostępne za darmo.

Akcesoria dla wymagających

Stanowiska dla graczy oferowały nie tylko wirtualną rozrywkę, ale były polem testów dla najbardziej zaawansowanych akcesoriów komputerowych. Setki myszek, klawiatur i słuchawek tylko czekało, aby zachwycić ergonomią i designem nawet najbardziej wymagających graczy. Producenci tacy jak Thrustmaster, SteelSeries czy Logitech prezentowali akcesoria specjalnie zaprojektowane dla profesjonalnych graczy, ich cena często jest zabójcza, a tego typu targi są dla zwykłych graczy jedyną możliwością styczności z tego typu sprzętem. Jednak najwyższa jakość jest priorytem dla osób, które z gamingu uczyniły sposób na życie i to dla nich produkuje się myszki, z możliwością wyważenia, czy podświetlane klawiatury z regulacją skoku przycisków. Wszystko po to by rozgrywka była jak najbardziej komfortowa, a gracz bez przeszkód mógł się skupić na rozgrywce.

Na stanowiskach gdzie uruchomione były gry wyścigowe, często rolę kontrolera pełniła kierownica. Największe wrażenie zrobiła na nas kierownica stworzona we współpracy z Porsche, która wyposażona była w sześciostopniową skrzynię biegów i pedał sprzęgła. Taki sprzęt, wraz z ultra realistyczną grafiką, pozwala poczuć się jak w samochodzie wyścigowym. Do tego komfortowe fotele i wysokiej jakości słuchawki, uwierzcie, że nie chciało się przerywać gry.

Nowe tytuły wymagają sprzętu najwyższej jakości wyposażonego w najwydajniejsze procesory i karty graficzne. Te komponenty oprócz wysokiej mocy świetnie się prezentowały. Podświetlane, przezroczyste obudowy dodatkowo wzmacniały wrażenie, że obcujemy ze sprzętem najwyższej klasy. Widok dwóch mocarnych kart graficznych skąpanych w zielonej poświacie budził szacunek, ale nie to było tu najważniejsze, ale płynna praca gier na najwyższych ustawieniach graficznych. Pod tym względem nie zawiodły nas ani komputery stacjonarne, ani laptopy skontrowane specjalnie z myślą o grach komputerowych. Wydajność tych urządzeń będzie pozwalać cieszyć się najnowszymi produkcjami przez kilka kolejnych lat.

Jako kierunek rozwoju branży elektronicznej wielu wskazuje rzeczywistość rozszerzoną. Za pomocą okularów i trzymanych w rekach kontrolerów, gracz steruje postacią i wchodzi w interakcje z wirtualną rzeczywistością. Tego typu urządzenia są prezentowane od lat, ale ciągle to raczej ciekawostka niż coś, co faktycznie ma wartość użytkową. Niemniej na PGA można było na własnej skórze sprawdzić najnowsze dokonania w tej dziedzinie. Jeżeli chodzi o gry to cóż, jest jeszcze trochę do dopracowania, ale ciekawym pomysłem okazały się gogle do filmów 360°. Dzięki specjalnej technice nagrywania, widz może się rozglądać po całej scenie i obserwować to na co ma ochotę, a nie to co narzucił twórca.

Poznań Game Arena to wydarzenie obowiązkowe dla każdego miłośnika gier i sprzętu komputerowego. Jest to świetna okazja by zapoznać się z najnowszymi grami i akcesoriami najwyższej jakości, ale też by spotkać innych ludzi, którzy podzielają zainteresowanie branżą wirtualnej rozrywki. jednak nie jest to wydarzenie tylko dla ortodoksyjnych fanów i osoby, które nie grają w ogóle lub rzadko z pewnością znajdą coś dla siebie. Duża w tym zasługa wystawców, którzy zrobili wszystko by zainteresować uczestników targów swoimi produktami.

A Wy drodzy czytelnicy lubicie gry komputerowe?

Autor: Mateusz Stachura
Redaktor działu kino, pasjonat nowych technologi, ale również klasycznych, analogowych rozwiązań. Wolny czas poświęca na czytanie, oglądanie i słuchanie koniecznie w towarzystwie smacznej herbaty.
źródło zdjęć: gamearena.pl

portfel

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Jak kupić dobrą kawę?

Dla Ciała, Kawa / 

Wchodząc do dużego sklepu w dziale z kawami i herbatami, półki najczęściej uginają się od wielu kolorowych paczek. Wszystko nęci stuprocentową Arabiką, brazylijskim pochodzeniem bądź głębokim i aksamitnym smakiem. Prawda jest, niestety, zgoła odmienna, bo próżno szukać tam dobrej kawy. Gdzie ją zatem można znaleźć i po czym rozpoznać?

Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog

Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog

Jest niewiele rzeczy na świecie, które mogą tak uprzyjemnić poranek albo czas po pracy, jak świeża, dobrze przygotowana kawa. Można zanurzyć się w niej i napawać niuansami smakowymi bądź będzie nam towarzyszyć i tworzyć przyjemne tło do całej naszej krzątaniny. Jednak, aby kawa mogła zdobyć miano dobrej musi spełnić kilka warunków. I nie mam na myśli subiektywnego pojęcia tego, co jest dobre, bo tu w grę wchodzi osobisty gust. Chcę przekazać Wam kilka informacji na temat obiektywnych wyznaczników jakości kawy.

Każdy z nas lubi świeże pieczywo, warzywa prosto z targu bądź ogródka albo dopiero co przygotowanego steka. Wspólnym mianownikiem tych wszystkich wymienionych rzeczy jest świeżość, która nadaje im pełnię smaku i zapachu. Nie inaczej jest z kawą. Ta, by zachowała jak najwięcej swoich walorów smakowych i zapachowych musi być świeża pod dwoma względami. Po pierwsze, ze świeżych zbiorów (z ostatniego dostępnego sezonu), po drugie świeżo palona.

Stylowy kaszkiet na chłodny poranek.

Kaszkiet to zdecydowanie najbardziej uniwersalne nakrycie głowy jakie oferuje klasyczna męska elegancja! Świetnie łączy się zarówno z dżinsami jak i garniturem dzięki czemu można nosić go praktycznie wszędzie! Detronizuje kompromitujące połączenie wełnianej czapki i garnituru oraz świetnie zastępuje kapelusz, który dzisiaj nie każdy chce nosić. Kaszkiety, które dla Was przygotowało Miler Spirits&Style, są całkowicie wyjątkowe i jestem przekonany, że szybko stracicie dla nich głowę. Ale najpierw warto się dowiedzieć o co tu w ogóle chodzi.

121

Dobre palarnie nie wstydzą się tego, kiedy kawa została wypalona – zawsze na opakowaniu znajdzie się dokładna data, co do dnia. Optymalny czas spożycia kawy od momentu jej wypalenia wynosi do trzech miesięcy. Nie zaleca się jednak przygotowywać napoju ze świeżo wypalonych ziaren. Kawa potrzebuje kilku dni na odpoczynek i odgazowanie z nadmiaru dwutlenku węgla. Większe prawdopodobieństwo jednak jest, że trafi się na ziarna dużo starsze niż trzy miesiące, wówczas mogą one nosić znamiona zwietrzenia – mniej pełny smak, słabszy zapach, mogą pojawić się bardziej zatęchłe nuty. Oczywiście przy bardzo dobrych kawach nawet i cztery miesiące nie wpłyną bardzo mocno na jej smak. Jednak w sklepach i marketach najczęściej znajdują się ziarna palone nawet i rok wcześniej. To pierwszy powód dla którego powinno unikać się zakupów kawy w marketach. Poza tym, że najczęściej zalegają tam stare ziarna, w większości przypadków bardzo niskiej jakości,  to na półkach możemy znaleźć kawy mielone. Te drugie należy w ogóle skreślić ze swoich upodobań. Ziarna po zmieleniu wietrzeją w przeciągu kilkudziesięciu minut! Nawet zapakowane próżniowo błyskawicznie traci wszelkie walory smakowe. A wracając do niskiej jakości kaw, markety mają w swojej ofercie takie kawy, bo są one najłatwiej dostępne. Ziarna dystrybuowane są przez duże sieci i koncerny, które siłą rzeczy, nie są w stanie zapełnić potężnego rynku kawą wysokiej jakości, zresztą nie jest to dla nich opłacalne. Dobrych ziaren należy szukać bezpośrednio w palarniach. Funkcjonuje też kilka specjalistycznych sklepów internetowych. Stacjonarnie jest z tym dość trudno, ze względu na szybkie starzenie się towaru. Dużo łatwiej jest w większych miastach, jak Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Krakowie czy Katowicach. Tam funkcjonują dobre kawiarnie, które sprowadzają kawę z palarni i mają ją na sprzedaż, są również kawiarnie należące do specjalistycznych sklepów kawowych bądź palarni, gdzie znajdziemy świeże ziarna – warto poszukać i popytać. Należy odpuścić sobie też wszelkie sklepy z kawą i herbatą, gdzie ziarna leżą nie wiadomo ile w szklanych słoiczkach. Tak samo, jak wszelkie kawy aromatyzowane. Są to ziarna sztucznie nasączane substancjami niewiadomego pochodzenia, które po pierwsze są paskudne w smaku, po drugie, tuszują niedobory właściwej kawy, a po trzecie niszczą młynek, bo olejki skutecznie osadzają się na żarnach, pozostawiają posmak na wiele następnych porcji, a po jakimś czasie po prostu jełczeją.

Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog

Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog

Kiedy już uda się odnaleźć dobre źródło zaopatrzenia, nie warto rzucać się od razu na kilka kilogramów kawy. Spokojnie, nie zabraknie. Trzeba mierzyć swoje siły na zamiary i kupować taką ilość ziaren, jaką jest się w stanie realnie wypić, powiedzmy w przeciągu miesiąca. Zakładając, że na jeden kubek kawy parzonej metodami alternatywnymi bądź na dwie filiżanki espresso zużywa się średnio w okolicach 20g zmielonych ziaren, łatwo sobie obliczyć ile zużywa się w miesiącu. Oczywiście, warto próbować różnych rodzajów kaw, ale dobrze jest sobie to dozować, by nie zostać kilkunastoma dużymi, otwartymi paczkami.

Skoro jesteśmy już przy rodzajach kaw, tu też trzeba wiedzieć, czego szukać. Tak samo, jak z datami palenia, dobre palarnie na swoich opakowaniach podają bardzo szczegółowe informacje dotyczące kawy. Nie tylko kraj pochodzenia, ale także region, nazwę farmy bądź stacji, metodę obróbki ziaren, wysokość upraw czy datę zbiorów. Jest podany także profil smakowy (choć od tego wiele palarni obecnie odchodzi, by nie sugerować klientowi za dużo), konkretny, typu czarna porzeczka, nuty wiśni i czekoladowy finisz. Nie ma tu miejsca na jakiś marketingowy bełkot w stylu głęboka i aksamitna z wyrafinowanym finiszem, która zaspokoi potrzeby każdego konesera kawy.

Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog

Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog

Kolejną informacją, na którą należy zwrócić uwagę jest styl wypalenia – pod espresso lub metody alternatywne (oznaczone też często na opakowaniu jako filter bądź przelewowe). Jest to w miarę umowne oznaczenie, bo dobre palarnie nigdy nie palą kawy zbyt ciemno i wiele ziaren można stosować we wszystkich metodach. Mocne, czarne, połyskujące ziarna mówią o tym, że to produkt niskiej jakości, bo prawdziwy smak kawy zostanie przysłonięty defektami pochodzącymi ze spalenia się ziaren – dym, gorycz, ostrość i szorstkość.

Eleganckie rozwiązania sprawdzą się też w kawiarni.

Przyjęło się też, że mieszanki kaw (na przykład kilku arabik) są stosowane do espresso, natomiast single, czyli kawy jednorodne (na przykład z Hondurasu, zebrana na konkretnej farmie i poddana obróbce na mokro) są używane do metod przelewowych (alternatywnych). Ale zdarzają się też single wypalane z myślą o espresso, rzadziej spotyka się mieszanki pod inne metody.

Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog

Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog

Kończąc tekst, kończymy zakupy, a więc pora podejść do kasy. Czy rachunek zawsze musi być wysoki za dobre kawy? Niekoniecznie. Oczywiście, nie ma co się oszukiwać, że za trzydzieści złotych kupimy kilogram świetnych ziaren. Przykro mi, dobra kawa jest towarem wymagającym wielu zabiegów i pielęgnacji na każdym kroku, co mocno podbija cenę końcową. Kawy segmentu specialty z renomowanych upraw i palarni to koszt dwustu – trzystu złotych za kilogram (tego typu kawy kupuje się w paczkach po 250g). Nie jest jednak problemem znaleźć naprawdę dobre kawy, prosto ze znanych palarni, świeżych, świetnych jakościowo w cenach w okolicach osiemdziesięciu do nieco ponad stu złotych za kilogram. Czyli właściwie tyle, ile trzeba wydać w markecie na kawy rzekomo z górnej półki, najczęściej włoskiego bądź niemieckiego pochodzenia, gdzie po otwarciu paczki dobiegnie do nosa nieprzyjemny, pusty, szorstki zapach.

Zatem naprawdę gorąco zachęcam do poszukiwań!

Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog

Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog

Autor: Marcin Rzońca, PopularCoffee Blog.

popularcoffee-logo-png

Rocznik ’89. Z wykształcenia dziennikarz i operator. Z zawodu operator i fotograf. Z zamiłowania wszystko naraz, do tego oblane skrupulatnie kawą. Tą dobrą i tą jeszcze lepszą. Bloger. Fan mediów tradycyjnych i nowych, a także gadżetów i nowinek technologicznych. Niepoprawny liberalny konserwatysta i konserwatywny liberał. I najlepiej, gdy to wszystko można wykorzystać do działania, do życia i cieszenia się nim.

portfel

Komentarze

  1. Jak przystało na gentelmeńskie pismo i autora gentelmena to mało chwytliwy ten nagłówek „Jak kupować dobrą kawę?”

    W niemieckiej gazecie „FAKT” brzmiałby:

    99% Polskich Kawoszy JEST ROBIONYCH W KONIA przez Niemieckie i Włoskie Koncerny Kawowe!!! Fujj…. :).

    Ja gentelmenem nie będę i poprawiam ten nagłówek udostępniając na tekst na swoim Facebooku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Miler Menswear
Top